Tekst z listy pl.rec.hihot, autor: Gracjan Ziółek.
Wczoraj z nudów uruchomiłem telewizor i przeglądając programy natknąłem się
na kanał o sympatycznej nazwie 'Romantica' wypluwający przez 24 godziny na
dobę seriale brazylijskie, portugalskie oraz jeszcze lepsze. Pomyślałem sobie,
że pisanie scenariuszy może być dobrym sposobem na podratowanie
nadszarpniętego przez moje hobby (fotografia...) budżetu:
Tytuł: Nawiedzona Odcinek: 147
Streszczenie poprzedniego (146) odcinka: Don Alfonso otwiera drzwi.
Ładnie urządzony pokój (boazeria, obrazek Matki Boskiej na ścianie), trochę
po południu. Aktorzy mówią wolno, aby bez cięcia wstawiać między słowami
przerwy na reklamę.
Aurelio (sam): Jestem sam. Nie mogę żyć bez niej (w górnym lewym
rogu ekranu pokazuje się twarz tej, bez której on nie może żyć). Dlaczego mnie
zostawiła?... (robi pytającą minę, żeby było jasne, że nie wie)
Drugi pokój, jeszcze ładniej urządzony (boazeria, dwa obrazki Matki
Boskiej).
Isaura (w tym czasie): Och, to gbur z tego Aurelia. Tak
go kochałam (kładzie rękę na sercu, aby pokazać, jak bardzo). (słychać kroki)
Słyszę kroki! Kto to może być? Ach, drzwi się otwierają! (drzwi rzeczywiście
otwierają się). Może to Aurelio przyszedł mnie przeprosić? Ale, ale! (wchodzi
stare, wyzywająco umalowane babsko o prezencji burdel-mamy) To Rosalia, moja
wierna przyjaciółka! Ona mnie pocieszy.
Rosalia (zatrzymuje się,
ciężko sapiąc): Isauro, dziecko moje (to kłamstwo - Isaura nie jest nawet w
połowie tak ładna), cóż ty tutaj robisz?
Isaura (leżąc): Och, nie pytaj!
Rosalia (rozgląda się, w zamyśleniu gładząc wąsy): A gdzie
kochanek twój, piękny Aurelio?
Isaura: Ach! (zaczyna
płakać) Rosalia (spostrzegawczo): Isauro, ty
płaczesz.
Isaura (szlochając): Nie... To znaczy... Tak... (chyba
sama nie wie) Chyba sama nie wiem... To takie straszne...
Rosalia:
Jak mogę ci pomóc, moje dziecko? (znowu kłamie)
Isaura:
Dlaczego?!... Dlaczego on mnie tak skrzywdził?...
Rosalia
(podchodzi do łóżka; konieczny odjazd kamery, bo ropucha cały pokój zasłania):
Co ci zrobił ten potwór?
Isaura (płacząc ciągle): Och!
Aurelio (w międzyczasie; ciągle sam): Ciągle jestem sam. Już tyle
czasu minęło (ścienny stoper z kukułką pokazuje 10 minut czasu filmowego, tj.
20 minut czasu rzeczywistego) odkąd Isaura odeszła. (kamera pokazuje drzwi,
którymi odeszła) Nie chciałem, naprawdę nie chciałem (robi rozpaczliwą minę)
jej skrzywdzić (nieumiejętnie chowa zakrwawione ręce za plecy). Przecież...
Przecież sama chciała... Brak mi sił... (brak mu sił - opiera się o
szafę).
Isaura (w tym czasie): Rosalio! Moja wierna przyjaciółko! On
mnie... (jąka się; zbliżenie ust żeby było widać, którędy się jąka) On mnie
skrzywdził!
Rosalia: Ach! Zawsze cię ostrzegałam przed tym...
tym... (szuka właściwego słowa; krótko bo zna ich niewiele)
brutalem!
Isaura (podnosząc głowę i przestając płakać;
dramatycznym szeptem): Rosalio, czy słyszysz?
Rosalia (głupio
kręcąc głową wokoło; szept równie dramatyczny): Nie.
Isaura: Ach,
słyszę kroki na schodach! (skubana, rzeczywiście słychać kroki): (z nadzieją w
głosie) Mam nadzieję, że to Aurelio.
Aurelio (w rzeczy samej;
kamera pokazuje twarz, żeby nie było wątpliwości): Isauro!
Isaura
(podobnym tonem): Aurelio!
Aurelio (klęka na kolanach, swoich):
Kocham cię, Isauro!
Rosalia (po cichu, do siebie): A już myślałam,
że będzie mój...
Isaura (podbiega do Aurelia): Ja też cię
kocham! (obejmują się; muzyka - może być lambada czy inna labamba; napisy
końcowe)
|