Strona główna
Historia Starogardu
Galeria
Adresy
Kociewie
Humor
Ankieta
Linki

Autor:
<!Pit5er!>

HUMOR O WOJSKU


Baczność! Temat zero osiem łamane na piętnaście - Człowiek, jego wzór i przeznaczenie. Spocznij!

Na wyposażeniu Ludowego Wojska Polskiego znajdują się dwa rodzaje człowieka - człowiek wzór czterdzieści siedem i człowiek wzór czterdzieści osiem.

W agolności człowiek składa się z części zasadniczych i pomacniczych.
Do części zasadniczych zaliczamy głowicę, niesłusznie w cywilu nazywaną głową, tuleję łączącą zwaną szyją, korpus ze śledzioną i wantrobą, kończyny górne tudzież dolne.

W górnej, przedniej części glawicy znachodzom sie dwa oka, oko liewe i assymetrycznie prawe. Oko liewe sluży do wykrywania przełożonych w celu addania regulaminawego hanoru wojskowego, assymetrycznie oko prawe sluży do wykrywania czwartej piersi na komendę "Równaj w prawa!"

Paniżej znachodzi się występ przedni zaopatrzony dwiema dziurkami. Dziurka liewa sluży do wykrywania zapachu strawy agólnowajskowej, assymetrycznie dziurka prawa sluży da wykrywania zapachów zwanych kaszarawymi.

Paniżej znachodzi siem otwór gembny zaopatrzony w jenzyk i zemby.
Zęby służą do przeżuwania strawy agólnowajskowej natomiast o jenzykach w wojskowości możemy powiedzieć, że wyróżniamy jenzyki nastempujonce:
wyżej wzmiankawany, dwa jenzyki w kaloszach agólnowojskowych, i bardzo rzadko jeden obcy. W ogólności otwor gembny sluży do załadawania i zaryglawania strawy agólnowojskowej.

Pa obu stronach gławicy znachodzom się dwa wystempy płaskie zwane uchami służonce do padtrzymywania hełmu bojowego.

W ogólności o glawicy można powiedzieć tyle, że od kaprala wzwyż wienkszego zastosowania nie pasiada.
Cala glawica osadzona jest na tuleji łonczoncej, slużoncej do nadawania jej obrotów w prawa tudzież w liewo oraz do zawieszania pasa wojskowego kiedy żolnierz znachodzi sie w latrynie.

W przedniej czensci karpusa znachodzom sie dwie piersi. Pierś liewa sluży do zawieszania adznaczeń krajowych i zagranicznych, assymetrycznie pierś prawa sluży do przyjmawania kul ze strony enpla.

Paniżej znachodzi sie brzuch który pawinien być zawsze wciongnienty, a po przeciwleglej stronie znachodzom się pliecy. Pliecy w wojskowości majom: artyści, spartowcy i dowodcy wszelakiego stopnia.

Paniżej plieców znajdujom się dwa zgrubienia tylne slużonce do ksztaltowania świadomej dyscypliny agólnowojskowej.

Po przeciwlieglej stronie znajduje siem wystemp przedni, który w wojskowości winkszego zastosowania nie posiada poza przepustkom.
Paniżej znachodzom się dwie kańczyny dolne, które pomagajom w podnoszeniu dyscypliny, i które zaopatrzone som w dwa kalosze agólnowojskowe, przy czym ich wlaściwości som takie, że kalosz liewy pasuje na noge prawom i assymetrycznie.

W caly korpus wmontowany jest przewod pokarmowy od wlotu do wylotu. Przewód pokarmowy sluży, do zaladowania, zaryglowania i ODPALENIA strawy wajskowej.
O czenściach paminientych w niniejszym wykladzie i o uzbrajeniu powiemy w wykladzie nastempnym.

Przerwa.

Comment:
Wykład należy wygłaszać z należytą powagą w dialekcie oficerów kadrowych Dywizji im. Tadeusza Kosciuszki. Tekst powyższego wykładu zapamietano (nie wiem kto) na Rajdzie Świętokrzyskim przy ognisku w Świętej Katarzynie w r. 1963.
Wygłoszony był przez studenta z Gdańska. Autornie znany. Był to szczyt rozwoju wykładow o dzidzie bojowej, szmacie ogólnowojskowej itd.
Koledzy z Uiwersytetu Warszawskiego twierdzili, że ich ulubieńcem był major Kuźma.
Pewnego razu studenci na nowej teczce majora napisali coś obraźliwego. Na następnych zajęciach pada komenda:
Wyciągnąć kartki i długopisy! Napisać imię i nazwisko.
Pod nazwiskiem napisać "Major Kuźma Dupa". Studenci jedni z radością, inni z ociąganiem spełniają polecenie. Major energicznie zbiera kartki i oznajmia:
- A teraz ja te wszystkie kartki zaniosę do GRAFOMANA i on mi powie kto mi napisał na teczce "Major Kuźma Dupa".
Opowieść autentyczna. W Studium wojskowym UJ w jednej z sal wisiała na ścianie wielka plansza przedstawiająca algorytm udzielania pierwszej pomocy poszkodowanym. Całość była przedstawiona za pomocą diagramów pudełkowych, ktorych niestety nie moge narysować, ale postaram się oddać sens.

- W wojsku niemożliwe są tylko dwie rzeczy!
- Okopać sie w wodzie i przewrócić hełm na lewą stronę!

Jeden zolniez tylem wjezdza jakas machina wojenna do garazu. Jakis mlody wojak mu w tym pomaga informujac ile moze jeszcze cofnac: - Ciofaj, ciofaj... ciofaj... juz nie ciofaj - juzes pierdolnal.

Okulista zasiadajacy w komisji wojskowej pyta poborowego:
- Czy widzicie tam jakies litery?
- Nie widze.
- A widzicie w ogole tablice?
- Nie widze.
- I bardzo dobrze, bo tam nic nie ma! Zdolny!

- Nowak, kim jestes w cywilu?
- W cywilu - panie sierzancie - to ja jestem PAN NOWAK.

Dwoch komandosow tuz przed akcja:
- Ok. Zsynchronizujmy zegarki! Ja mam 12:00.
- Ja mam za dwie 12.
- No dobra... Poczekamy te dwie minuty...

Wrocil zolnierz z tygodniowej przepustki. General pyta go:
- No i jak tam na przepustce?
- Wspaniale, panie Generale. Przez caly tydzien się kochalem.
- No siadajcie i opowiadajcie.
- Niestety nie moge, panie Generale...

- Tato, pokaz jak biegaja sloniki!
- Ale juz pokazywalem ci dzisiaj trzy razy...
- Tato, ja chce jeszcze...
- No dobrze, ale to juz ostatni raz. Pluton!!! Maski p-gaz. wloz i jeszcze dwa okrazenia!!!

Szeregowemu Kowalskiemu zmarla matka. Kapitan zleca kapralowi, by w jakis delikatny sposob przekazal smutna wiesc zolnierzowi. Kapral robi zbiorke plutonu.
- Szeregowi, ktorym zmarla matka... trzy kroki wystap!
Wystapilo kilu.
- Szeregowy Kowalski, dwa dni paki za niewykonanie rozkazu!

- Czemu ten pluton tak krzywo stoi?!? - pieni się kapral.
- Bo ziemia jest okragla - mowi jeden z zolnierzy.
- Kto to powiedzial?!?!
- Kopernik.
- Kopernik wystap!
- Przeciez umarl.
- Czemu nikt mi o tym nie zameldowal?

Spadajacy jak kamien spadochroniarz krzyczy do mijanego w powietrzu kolegi:
- Moj się nie otworzyl! Szczescie, ze to tylko cwiczenia!

Pamietajcie zolnierze, bitwa pod Lenino, to byla najwieksza bitwa w dziejach oreza polskiego.
- Obywatelu majorze, ale fama glosi, ze pod Monte Casino byla wieksza bitwa.
- Fama? Fama, wystap!

Na zajeciach z balistyki major oblicza wartosc sinusa kata nachylenia dziala, otrzymujac 2.5. Zaintrygowany szeregowy protestuje - major po krotkim namysle odpowiada:
- Sinus kata w warunkach bojowych osiaga wyzsze wartosci!

Na jednym z wielu egzaminow plk. Matuszczyk pyta zolnierza:
- Podchorazy, ilolita jest lufa?
Podchorazy:
- Jednolita.
Plk.:
- Zaliczone.

-Co żołnierz je?
-Żołnierz je obrońca ojczyzny.

-Od kiedy żołnierz może używać broni?
-Od wtedy, gdy Bronia skończy 16 lat

-Po co żołnierz ma płaszcz?
-Po kolana

-Co ma żołnierz pod łóżkiem?
-Posprzatać

-A co ma żołnierz w szafce?
-Porzadek

-Do czego sluży chlebak?
-Chlebak, jak sama nazwa wskazuje, sluży do noszenia granatów, bo się
w nim chleboca...

- Co żołnierz ma w spodniach?
- Żołnierz ma w spodniach chodzić.

Kapral mowi do szeregowca:
- Masz zetony telefoniczne?
- Jasne, stary!
- Masz mowic: Tak jest panie kapralu! A wiec masz zetony telefoniczne?
- Nie panie kapralu!

Na komisji wojskowej pytaja poborowego:
- Do you speak English?
- Hee???
Pytaja nastepnego:
- Do you speak English?
- Hee???
I nastepnego:
- Do you speak Eglish?
- Yes, I do.
- Hee???

Szedl pijany general z adiutantem przez las. Cos zaszelescilo w krzakach. General niewiele myslac strzelil. Adiutant pobiegl zobaczyc co. Po chwili wraca:
- Melduje poslusznie, ze zastrzeliliscie zwykla krowe!
- To nie mogla byc zwykla krowa - zwykle krowy nie walesaja się po lasach! To musiala byc dzika krowa!
Ida dalej. Znowu cos zaszelescilo. General strzelil i adiutant polecial sprawdzic. Wraca:
- Melduje poslusznie, ze zastrzeliliscie dzika babe.

Jednym z ulubionych akcentow kapitana Stelmacha w studium wojskowym Politechniki Warszawskiej bylo powiedzenie: " A buty to się wam maja swiecic jak psu co?" na co kompania zgodnie i z entuzjazmem odkrzykiwala "Jaja". Raz kapitan z duma popatrzyl w dol i ku ogromnej radosci kompanii dodal "Albo jak moje".

- Panie kapitanie, czy pan wie, ze szeregowy Ecik skoczyl bez spadachronu?
- Oszalal. To juz dzisiaj trzeci raz...

Na studium wojskowym Politechniki Warszawskiej byl major Aksamit. Pewnego dnia jakis dowcipnis napisal na tablicy w czasie przerwy zlota mysl: "Major Aksamit ma w dupie dynamit". Po dzwonku do sali wszedl wspomniany major, przeczytal co bylo napisane na tablicy, zrobil się czerwony i pobiegl po kierownika (dowodce?) studium wojskowego. W tym czasie studenci wytarli tablice. Major przybiegl do sali, aby zaczekac na kierownika i oniemial po raz drugi. Tablica byla czysta! Niewiele myslac wzial krede i wlasnorecznie napisal wspomniana wyzej sentencje. W chwile potem przyszrdl dowodca, popatrzyl na tablice i groznie zapytal:
- Kto to napisal?!
- Pan major - odpowiedzieli studenci.

W wojsku kapral tlumaczy nowa gre zrecznosciowa:
- Ustawiamy się wszyscy w kole, odbezpieczamy granat i rzucamy go nawzajem do siebie.
- A co dzieje się z tym, u ktorego granat eksploduje?
- Ten wypada z gry.

Odbywa się musztra. Zolnierze stoja w szeregu. Kapral daje komende:
- Prawa noge do goooory podniesc!
Kowalskiemu się pomylilo i podniosl do gory lewa noge. Kapral patrzy się wdluz szeregu i krzyczy:
- Co za duren podniosl obie nogi?!

Po zakonczeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzaja wspolne manewry. Do sali, w ktorej zgromadzili się zolnierze obu nacji wchodzi amerykanski sierzant i mowi:
- Dzisiaj cwiczymy skoki z malych wysokosci - pulap 200 metrow.
Na to Rosjanie wpadaja w panike. Po naradzie jeden z nich wystepuje i pyta czy nie mogliby skakac ze 100 metrow. Zdziwiony sierzant odpowiada:
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwina się nam spadochrony!
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie:
- Ooo!? To dzisiaj skaczemy ze spadochronami?

Na ktoryms wykladzie na srodku sali, w sposob tajemniczy i niewyjasniony, znalazl się pet. Do sali wchodzi pan major, zauwaza pet i się pyta:
"Czyj to pet?"
Odpowiada mu grobowa cisza, wiec pyta się znowu :
"Czyj to pet?"
Znowu odpowiada mu grobowa cisza, pan major nie daje za wygrana i pyta się po raz trzeci :
"Po raz ostatni pytam się, czyj to pet?"
Tym razem otrzymuje odpowiedz :
"Niczyj, mozna wziac!"

W armii rosyjskiej postanowiono wprowadzic zmiany:
- Teraz bedziecie - mowi dowodca - zmieniac codziennie koszule. Tak jak w armii amerykanskiej.
- No to trzeba bedzie ustalac kto z kim...

Kapral pyta szeregowca:
- Z czego zrobiona jest lufa karabinu?
- Ze stali.
- Dobrze.A z czego zrobiony jest zamek karabinu?
- Tez ze stali
- Zle.
- Dlaczego zle?
- Spojrzcie sami, szeregowy, co tu w ksiazce napisali: "Zamek zrobiony jest z tego samego materialu"

Sierzant wyjasnia zolnierzom prawo ciazenia:
- Jesli rzucimy kamien do gory, to musi spasc z powrotem, zrozumiano?
- A co bedzie, obywatelu sierzanie, jesli kamien spadnie do wody?
- Nie zadawajcie glupich pytan, szeregowy Kowalski. Jestescie w artylerii, a nie w marynarce!

Odbywa się szkolenie. Kaprala daje komende:
- Maski zalozyc
- Maski zdjac
- Maski zalozyc
- Maski zdjac
- Kowalski, dlaczego nie zdjales maski?
- Zdjalem, obywatelu kapralu!
- Ale morda...

Czasoprzestrzen w wojsku jest wtedy,gdy kapral powie :
- Sprzataj korytarz od tego miejsca az do obiadu.

Co powinien zrobic zolnierz, bedac w skladzie amunicji, kiedy wybuchnie pozar?
- Powinien wyleciec w powietrze!

- Ile razy smieje się z kawalu podoficer?
- Trzy. Raz jak mu opowiedza, drugi jak mu wytlumacza, a trzeci jak zrozumie.
- A ile razy smieje się oficer?
- Dwa. Jak mu opowiedza i jak wytlumacza.
- A general?
- Raz, bo on sobie nie da wytlumaczyc.

Podczas zbiorki kompanii kapral mowi do zolnierzy:
- Ci, co znaja się na muzyce - wystap!
Z szeregu wystepuje czterech.
- Pojdziecie do kapitana. Trzeba mu wniesc pianino na osme pietro.

Z pamietnika zolnierza:
- Poniedzialek. Idziemy na cwiczenia. Spotkalismy dziewczyne, to ja w krzaki! To byl dobry dzien...
- Wtorek. Idziemy na cwiczenia. Spotkalismy chlopaka, to go w krzaki! To byl dobry dzien...
- Sroda. Dostalem przepustke, ide na piwo. Spotkali mnie zolnierze idacy na cwiczenia. To byl zly dzien...

General wizytuje dywizje Czerwonych Beretow.Przechadza się przed najlepszym batalionem, wymachujac szpicruta. Widzac u jednego z zolnierzy niedopiety guzik, uderza go w brzuch i pyta:
- Bolalo?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
Zadowolony z odpowiedzi general daje zolnierzowi tydzien urlopu. Idac dalej zauwaza zolnierza z rozwiazanym butem. Uderza go w brzuch i pyta: - Bolalo?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jestem komandosem!
- Dac mu odznake wzorowego zolnierza! - rozkazuje general.
Dochodzac do konca szeregu general spostrzega w rozporku zolnierza wystajacego chu*a. Uderza w niego szpicruta i pyta:
- Bolalo?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo to nie moj, tylko kolegi z drugiego szeregu!

- Kowalski! Powiedzcie, co bedzie, jesli kula odstrzeli wam ucho?
- Bede gorzej slyszal, obywatelu sierzancie!
- Dobrze. A co bedzie, jesli kula odstrzeli wam drugie ucho?
- Nie bede nic widzial, bo mi helm na oczy spadnie!

Sierzant uczy zolnierzy mlodego rocznika topografii:
- Rozrozniamy cztery czesci swiata: wschod, zachod, polnoc i poludnie.
- To nie czesci a strony! - protestuje jeden z zolnierzy.
- Glupstwa gadacie! Strony sa w gitarze!

Kapral szkoli szeregowcow:
- Woda wrze w temperaturze 90 stopni.
- A nas uczono w szkole, ze woda wrze w temperaturze 100 stopni!
- Niemozliwe! - mowi kapral sprzwdzajac cos w swoim notesie.
- Tak, macie racje. Woda wrze w temperaturze 100 stopni, a 90 stopni to kat prosty!

Wyskoczyl spadochroniarz z samolotu i z wrazenia zapomnial, jak uruchomic spadochron. Szarpie się przez chwile, ale widzi, ze nic z tego. Nagle widzi zolnierza, ktory leci obok niego do gory.
- Hej bracie! Jak otworzyc ten cholerny spadochron?
- Sorry,ja z saperow...

Pulkownik do majora:
Jutro o 9:00 nastapi zacmienie Slonca, co nie zdarza się kazdego dnia. Niech wszyscy zolnierze wyjda na plac cwiczen, bede im udzielal wyjasnien. W razie deszczu, poniewaz i tak nic nic nie bedzie widac, prosze zebrac ludzi w sali gimnastycznej.
Major do kapitana:
Na rozkaz pulkownika jutro o godzinie 9:00 rano odbedzie się uroczyste zacmienie Slonca. Jesli zajdzie koniecznosc deszczu, pan pulkownik wyda w sali gimnastucznej oddzielny rozkaz, co nie zdarza się kazdego dnia.
Kapitan do porucznika:
Na rozkaz pulkownika jutro o 9:00 nastapi zacmienie Slonca. W razie deszczu zacmienie odbedzie się w sali gimnastycznej, co niezdarz się kazdego dnia.
Porucznik do sierzanta:
Jotro o 9:00 pulkownik zacmi Slonce na sali gimnastycznej, co nie zdarza się kazdego dnia.
Sierzant do kaprala:
Jutro o 9:00 nastapi zacmienie pulkownika z powodu Slonca. Jezeli na sali gimnastycznej bedzie padal deszcz, co nie zdarza się kazdego dnia, zebrac wszystkich na plac cwiczen.
Dwaj szeregowi pomiendzy soba:
Zdaje się, ze jutro bedzie padal deszcz. Slonce zacmi pulkownika na sali gimnastycznej. Niewiadomo dlaczego nie zdarza się to kazdego dnia...

Zolnierz pisze z koszar list do ojca, ze dostal syfilisa. Ojciec odpisuje mu:
"ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale nos to z honorem".

Wlasciwie to saper myli się dwa razy w zyciu.
Pierwszy raz wtedy gdy zostaje saperem. :-)

Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krag, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjatkiem jednego...
Dowódca: Skacz...
Tchórzliwy komandos: Nnnie...
Dowódca: Dlaczego nie?
Komandos: Bbbo się bbboje...
Dowódca: Skacz, bo pójde po pilota!!!
Komandos: Ttto idź...
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d*.*ie.
Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siła...
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboje...
W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchnać go z samolotu.
Zdyszani siedza w ciemnym wnętrzu:
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...

Z pamietnika partyzanta:
"...poniedzialek - goniliśmy Niemców po lesie.
...wtorek - Niemcy gonili nas po lesie.
...środa - przyszedł leśniczy i wygonił nas z lasu..."

Czym zolnierz myje zęby?
Zolnierz myje zęby czym predzej.

Pewnego razu do wojska stacjonujacego na pustyni przyjechal general, no i pyta zolnierza jak tam jego zycie seksualne, a on mowi:
- No, niby do miasta daleko, ale mamy taka stara wielbladzice, wiec nie ma problemu.
Pyta drugiego, a on też odpowiada mu to samo, pyta trzeciego a ten znowu odpowiada mu to samo, w koncu general kazal się zaprowadzic do tej wielbladzicy. Wychodzi od niej po pol godziny i mowi: - No, ta wasza wielbladzica jest stara, ale jeszcze moze byc.
- Jasne, że moze byc - do miasta zawsze mozna dojechac.

Jak wiadomo, sluzacy w brytyjskim wojsku zolnierze Gurkha slyna z szalenczej
Odwagi i wykonuja wrecz nieprawdopodobne zadania. Pewnego razu oddzial Gurkhow
Mial odprawe przed akcja- dowodca omawia sytuacje:
-...kiedy samolot znajdzie się tuz przed celem, bedziemy skakal z wysokosci
Ok. 200 metrow. Jakies pytania?
Z ociaganiem, niesmialo, jeden zolnierz podnosi dwa palce i pyta, czy jednak
Nie mozna by skakal z nieco nizszej wysokosci.
- Z nizszej nie mozna, bo się spadochron nie otworzy- odpowiada dowodca.
- A, to bedziemy skakal że spadochronem? Dziekuje, nie mam wiecej pytan

Wyklad z fizyki na Akademii Wojskowej.
- Wszystkie ciala rzucone do gory spadaja z powrotem na ziemie. To jest wlasnie
Prawo ciezkosci...
- A jesli spadna do wody?- pyta jeden z kadetow.
- To juz nie wasza sprawa. Tym zajmie się juz Marynarka Wojenna.

Szeregowy Masztalski zdaje egzamin na kaprala.
- Ile mamy stron swiata?- pyta egzaminujacy go sięrzant.
- Mamy cztery strony swiata- odpowiada Masztalski
- Blad, szeregowy, blad. Mamy szesc stron swiata.
- Alez nie, panie Sięrzancie, mamy cztery strony swiata.
- Wy mi się tutaj nie wymadrzajcie, zaraz wam zreszta udowodnie,
Co mowi podrecznik na stronie 324?
"Mamy cztery strony swiata."
Oj, faktycznie, w takim razie pomylilem sobie z gitara.

- Szeregowy Oferma! Juz po raz trzeci w tym miesiacu prosicie o przepustke z powodu naglej choroby dziadka.
- Tak jest panie sierzancie. Sam juz się nawet zastanawialem, czy dziadek nie symuluje.

Komisja poborowa. Chlopak z trudem odczytuje z tablicy najwieksza litere. Lekarz decyduje:
- Zdolny do walki z czolgami.

Kapral wchodzi wieczorem do sypialni rekrutow i pyta:
- Ktory z was byl w cywilu elektrykiem?
- Ja! - zglasza się jeden z zolnierzy.
- W porzadku. Jestes odpowiedzialny za to, żeby co wieczor o dziesiatej swiatlo w sali bylo zgaszone.

Podczas przerwy w zajeciach mlody zolnierz wyciaga gazete i zaczyna cos czytać. Po chwili mowi:
- Chlopaki, czy wiecie, że na biegunie jeden dzień trwa pol roku?!
- Ech, żeby tak dostal przepustke na taki caly dzień! - wzdychaja pozostali zolnierze.

Na ćwiczenia wojskowe rezerwistow powolano znanego profesora. W kancelarii sierzant pyta:
- Czy chodzil pan do szkoly?
- Tak. Skopczylem podstawowke, potem liceum, nastepnie dwa fakultety na studiach, potem doktorat...
- Dosć! - przerywa sierzant. - Zapiszcie, kapralu, że umie czytać.

Franek bedac na przepustce odwiedza dziewczyne. Rozmawiaja. W pewnej chwili zolnierz proponuje:
- A moze bym ci powiedzial jakis dobry dowcip?!
- Dobrze. Ale obiecaj, że jesli bedzie jakies brzydkie slowo, to zamiast niego powiesz: "bum".
Żołnierz:
- Bum, bum, bum, bum, bum...

Chlopak zostal powolany do wojska, do jednostki lotniczej. Przy pozegnaniu matka prosi:
- Uwazaj synku na siebie, lataj nisko i powoli!

Sierzant wypytuje szeregowego podczas szkolenia:
- Macie rozkaz pilnowal skladu amunicji, a tam nagle wybucha pozar.
Co robicie?
- Wylatuje w powietrze z calym skladem!

Chlopak z kompanii lacznosci na randce z dziewczyna poszedl do parku. Usiedli na lawce i nic do siebie nie mowia. W pewnym momencie on mowi:
- Kochanie.
- Slucham.
- Nic, sprawdzenie slyszalnosci.

Pamietnik partyzanta:
Poniedzialek: Gonilismy Niemcow po lesie.
Wtorek: Niemcy gonili nas po lesie.
Sroda: Gonilismy Niemcow po lesie.
Czwartek: Niemcy gonili nas po lesie.
Piatek: Gonilismy Niemcow po lesie.
Sobota: Niemcy gonili nas po lesie.
Niedziela: Gajowy wypieprzyl nas wszystkich z lasu.

General podczas lustracji pyta szeregowca:
- Czy jestescie szczesliwi, że sluzycie w wojsku?
- Tak jest, panie generale.
- A co bedziecie robic w cywilu?
- Bede jeszcze bardziej szczesliwy...

Manewry USA - ZSRR. Zolnierze obu armii spotykaja się przed manewrami i nawiazuja znajomosci. Dochodzi do wymian roznych fantow. Misza chce amerykanska gume do zucia, George chce w zamian kalasznikowa.
M: Przeciez jutro manewry nie moge ci oddac karabinu!
G: Przeciez to tylko manewry i tak strzela się slepakami, wezmiesz jakis kij i bedziesz krzyczal pa..pa..pa.. i wyjdzie na to samo.
M: Masz racje, zgoda.
W dniu manewrow biegnie Misza, zujac gume z kijem w dloniach i strzela:
- Tratach... Tratach...
Patrzy a z tylu nadbiega Wania, pilot Mig-a w nowych Jinsach z rekami rozlozonymi jak skrzydla i krzyczy:
- BUM!.. BUM! - jak bomby przeciw piechocie. - TRATATATACH - jak dzialka pokladowe Mig-a.

Kowalski poszedł na komisję poborową. Po badaniach, wziął go na rozmowę seksuolog.
Narysował mu kółko:
- Kowalski, co to jest ?
- Goła baba...
Narysował mu kwadrat:
- A to?
- He, he, goła baba...
Na koniec, narysował mu trójkat:
- No a to, przyjrzyjćie się dobrze.
- Też goła baba...
- Kowalski, wy jesteście zboczeni!!!
- Jaaa??? A kto mi te gołe baby rysował?!

Porucznik pyta szeregowca:
- Fąfara, jesteście w wojsku szczęśliwi?
- Tak jest, obywatelu poruczniku!
- A co robiliście wcześniej?
- Byłem znacznie szczęśliwszy!

- Co zrobicie, gdy zobaczycie czlowieka za burta? - pyta oficer majtka podczas inspekcji.
- Rzuce mu kolo ratunkowe i oglosze alarm: "Czlowiek za burta!".
- Dobrze! A jesli rozpoznacie w tym tonacym waszego oficera?
- Ktorego?...

Pan pulkownik wyklada balistyke. Narysowal armate, cel i pocisk lecacy po krzywej balistycznej. Tlumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, poniewaz gazy prochowe wyrzucaja go do gory a ziemia sciaga w dol. Na to jakis zlosliwy student zapytuje:
- Obywatelu pulkowniku, a jezeli dzialo bedzie na okrecie, to nie bedzie tam ziemi tylko woda. Jak to bedzie wtedy?
Pulkownik myslal dlugo, w koncu zakrzyknal z oburzeniem:
- My tu jestesmy wojska LADOWE!

Dwaj zolnierze fasuja w kuchni sniadanie. Po skosztowaniu porcji zaczynaja miedzy soba sprzeczke. Jeden twierdzi, że to kawa, drugi, że herbata. Kiedy się tak w najlepsze sprzeczaja, wychyla kucharz przez okienko kuchni swoja lepetyne i pyta:
- Hej! Chlopcy! Czy chce tam kiery z wos jeszce troszka kakao?

Gdy swiat przestanie się zbroic,
A w wojsku zabraknie etatow,
Bron oddamy do hut,
A trepow do domu wariatow.

Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze:
- Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku.
Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź, postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze:
- Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem, to cały statek w drebiezgi pójdzie.
Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie:
- To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe.
Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął "narzędzie", spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM!
Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia.
- Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!

Car Mikolaj II dokonuje przegladu jednego z pulkow.
- Twoje nazwisko?
- Stojkow.
- Kochasz cara?
- Tak jest, Wasza Cesarska Mosc.
- Moglbys mnie zabic?
- Nie, Wasza Cesarska Mosc.
Podchodzi do dobosza:
- Twoje nazwisko?
- Srulek Zoltko.
- Kochasz cara?
- Dlaczego nie?
- Moglbys mnie zabic?
- Czym? Bebnem?

Ostatni spadochroniarz wraca do stanow z wojny w zatoce. Na lotnisku reporter pyta go o to, jaka bedzie pierwsza rzecz, ktora zrobi, gdy znajdzie się juz w domu.
- Jest to bardzo osobiste pytanie - mowi zolnierz - Mam piekna, mloda zone, ktorej nie widzialem od osmiu miesiecy.
- No tak rozumiem - odpowiada reporter - W takim razie jaka bedzie druga rzecz, ktora zrobisz?
- Cóż, myślę że zdejmę spadochron.


Poprzedni